Dni Wolnego Oprogramowania

Kilka słów na temat Dni Wolnego Oprogramowania, od prawie uczestnika

W dniach 2-4 marca 2012 odbyły się w Bielsku-Białej V już Dni Wolnego Oprogramowania. DWO to cykliczna impreza organizowana głównie za sprawą Dominika Kozaczko, przy wsparciu m.in. Polskiej Grupy Użytkowników Linuxa (PLUG), poświęcona… nie tylko wolnemu oprogramowaniu. Nie tylko, gdyż tematyka jest zwykle bardzo różnorodna, a przy tym ciekawa.

Przyznaję bez bicia, że nigdy wcześniej na DWO nie byłem. Trochę mi się one kojarzyły z imprezą dla licealistów (niesłusznie), a do tego to tak już jakoś jest, że na imprezę w moim rodzinnym mieście jest mi trudniej wpaść niż na event odbywający się kilkadziesiąt czy nawet kilkaset kilometrów dalej.

W tym roku tradycyjnie nie miałem na DWO czasu, ale splot wydarzeń (dziękuję Filipie) sprawił, że jednak na chwilę na konferencję wpadłem.

Już na samym początku zaskoczyło mnie to, że większa część wykładów odbywała się nie w budynku LO nr 5 (jak to, z tego co wiem, bywało do tej pory), ale w sali Bielskiej Wyższej Szkoły im. J. Tyszkiewicza. To chyba dobry pomysł, bo jak usłyszałem od jednego z uczestników: “teraz to jest konferencja, wcześniej to było trochę jak na zajęciach w szkole”.

Faktycznie, potwierdzam, że organizacja była bardzo dobra – bez problemu trafiłem pod odpowiednią salę, gdzie miłe :D dziewczyny próbowały mnie zarejestrować (przepraszam, że nie skorzystałem, ja tam byłem tylko przelotem), a w samej sali wykładowej do dyspozycji uczestników była kawa, napoje i cała masa ciastek i innych przekąsek. Zdecydowanie organizacja przypomniała mi najlepsze dokonania PLUGa np. w postaci PyconPL.

Sednem konferencji jednak nie są ciasteczka, ale ludzie, których można tam spotkać oraz wykłady. Te elementy pozytywnie mnie zaskoczyły, zatem małe podsumowanie pozytywów:

  • Agenda konferencji świadczy o tym, że warto na niej być – jest ciekawie imho dla każdego informatyka
  • Widziałem sesję q&a po wykładzie Mateusza Juścińskiego i przyznaję, że mi się podobało. Humor i pewność siebie prowadzącego powalały. Do tego sam temat był ciekawy – na tyle na ile udało mi się wywnioskować z pytań i odpowiedzi to dotyczył systemów continuous integration i ogólnie ciekawych technologii jak git. Szkoda tylko, że ta cała fantastyczność działa na rzecz… PHP.
  • Widziałem też wykład Stanisława “dozziego” Klekota i o ile tu temat niezbyt mnie interesował to jednak sam talk był poprowadzony całkiem fajnie i przebijał z niego profesjonalizm oraz wiedza prowadzącego. Jeśli pozostałe wykłady były na podobnym poziomie to naprawdę musiało być nieźle.
  • Fajna duża sala, a na niej naprawdę sporo uczestników, ot konferencja pełną gębą.
  • Ludzie. Dostrzegłem na sali kilka znanych mi osób i to takich, które nie są byle kim (zdecydowanie to nie jest, jak napisałem wyżej, konferencja dedykowana dla licealistów). Byli np. spece od Rubiego, a także, co mnie szczególnie cieszy, pokaźna ekipa djangowa. Ba, był nawet talk (niestety nie widziałem go) podsumowujący niedawny Django sprint, który odbył się w Krakowie i w którym miałem przyjemność uczestniczyć.

Podsumowując, muszę powiedzieć, że moja króciutka bytność na DWO była… fajna i to fajna na tyle, aby napisać pierwszego od roku posta na tym blogu. DWO to po prostu dobra konferencja, która mam nadzieję będzie się dalej rozwijać.

05. March 2012 by restless_being
Categories: Uncategorized | Tags: , , | Leave a comment

Leave a Reply

Required fields are marked *